Zapisz swoję ulubione piosenki Grzegorz Turnau

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




W starej szkatułce dwie talie kart

szkatułka z perłowej masy
pokryte kurzem od wielu lat
czekają na lepsze czasy
damy, królowie i cały dwór
sen taki śnią najczęściej
że gdzieś tam jest zielony stół
i graczy czyste ręce

Tyle razy na łopatki wyłożeni
w nieudanych pasjansach
z głębokimi impasami pogodzenie
w brydżach i w preferansach

W starej szkatułce dwie talie kart
szkatułka z perłowej masy
pokryte kurzem od wielu lat
czekają na lepsze czasy
i my czekamy na lepsze dni
na złotą mannę z nieba,
która po nocach nam się śni
i której tak nam potrzeba

Tyle razy na łopatki wyłożeni
w nieudanych pasjansach
w dziwnym tańcu rozszlochani zagubieni
choć nikt nie prosił do tańca


Nie wiem, nie wiem o trawie

Będę ci śpiewał o niej
Póki się nie dopasą
Do jutrzni kare konie

Nie wiem, nie wiem o maku
W nim ci buduję zamek
Gdzie przed pięć luster wiedzie
Trzysta sześćdziesiąt klamek

O lustrze wiem, że patrzy
Twarzą dawniej nam znaną
I że pająk ją chwyta
W sieć coraz gęstszą rano

Nie wiem, nie wiem o niebie
Może to sidła może
Dzwoniącej kuropatwie
Przychylne dzwonne zboże

O wodzie wiem, że płynie
Dumnie przez wszystkie pieśni
Aż się tobie wisienka,
wiśnia po wiśni prześni

Nie wiem, nie wiem o trawie
Będę ci śpiewał o niej
Póki się nie dopasą
Do jutrzni kare konie

Lecz wszystko wiem o furtce
Wychodzącej na drogę
To mi tak nie stój przed nią
Gdy iść przed siebie mogę


Widok z balkonu willi w Lanckoronie

to panorama bitwy nieskończonej,
pola po których nie popędzą konie,
póki nie będzie zboże wykoszone.
Na pochyłościach rozłożone paski,
żółte, zielone wstążki od orderów,
których nie noszą, jedyne oklaski
to skrzydła ptaka wśród zboża szpalerów

Lanckorona, Lanckorona
rozłożona gdzie osłona
od spiekoty i od deszczu,
od tupotu szybkich spraw.

Stół nakryty wyostrza łyżki profil
a cerata pod nią błyszczy się w kratkę.
Kształty i wzory, dla których chlorofil
to jest dzbanek na miętową herbatkę.
Widok na stronę dojrzałej przyrody
przesila się w oku w nawałnicę ziół.
Dmą aromatów przezroczyste kłęby,
rozległa forpoczta wyplecionych buł.

Lanckorona, Lanckorona
rozłożona gdzie osłona
od spiekoty i od deszczu,
od tupotu szybkich spraw

Stroma uliczka wiedzie do piekarni,
stygnie na półkach zwyciężona gleba.
Młoda piekarka sypie dla ptaszarni
pachnące ziarno w kształcie grudek chleba.
Ziarna dla ptaka, ziarna dla człowieka
a dzikie chaszcze dla wiatrów muzyki.
Miejsca na które mało kto dziś czeka,
czasem z makatki piękny jeleń dziki

Lanckorona, Lanckorona
rozłożona gdzie osłona
od spiekoty i od deszczu,
od tupotu szybkich spraw.