Może lepiej, że
nie zdążyliśmy
powiedzieć sobie tych
ostatnich słów
ostatnie słowa
mogłyby nas zawieść
Może lepiej, że
nie zdążyliśmy
powiedzieć sobie tych
ostatnich słów
bo nieostrożne mogły
zawadzić o czas przyszły
Mogłyby nic nie mieć do powiedzenia
przedwcześnie pogrzebać coś w nas
Mogłyby mówić nad wszelką miarę
Powiedzieć do nas o wiele za wszystko
Jak czynny wulkan pod tweedowym niebem
Mogłyby nic nie mieć do powiedzenia
Przedwcześnie pogrzebać coś w nas
Może lepiej, że
nie zdążyliśmy
powiedzieć sobie tych ostatnich słów
w ostatnich słowach
zamknięty jest
głuszec.
W starej szkatułce dwie talie kart
szkatułka z perłowej masy
pokryte kurzem od wielu lat
czekają na lepsze czasy
damy, królowie i cały dwór
sen taki śnią najczęściej
że gdzieś tam jest zielony stół
i graczy czyste ręce
Tyle razy na łopatki wyłożeni
w nieudanych pasjansach
z głębokimi impasami pogodzenie
w brydżach i w preferansach
W starej szkatułce dwie talie kart
szkatułka z perłowej masy
pokryte kurzem od wielu lat
czekają na lepsze czasy
i my czekamy na lepsze dni
na złotą mannę z nieba,
która po nocach nam się śni
i której tak nam potrzeba
Tyle razy na łopatki wyłożeni
w nieudanych pasjansach
w dziwnym tańcu rozszlochani zagubieni
choć nikt nie prosił do tańca
O mój aniele
zrobię co będę mógł
by urok twoich ud
oplótł mnie już na zawsze
jak uczucie co łaskawsze jest niż ty.
O mój aniele
mój ty cudowny śnie
weźmiemy ślub w kościele
ciągle ja o tym śnię
nie opuścisz ty mnie ( chyba nie ? )
bo, mój aniele
ja chcę z tobą cudzołożyć
chcę lat późnych z tobą dożyć
więcej ja
nie chcę nic.
O, mój aniele
uśmiech cudowny twój
olśnił mnie, opromienił
noc czarną w jasność zmienił
będę ten uśmiech cenił
po mój ostatni dzień.
bo, mój aniele
ja chcę z tobą cudzołożyć
chcę lat późnych z tobą dożyć
więcej ja
nie chcę nic.