Ryksze i dorożki,
suknie w białe groszki,
uda i kolana -
to moja kochana
Wśród uliczek wąskich
niebezpieczne związki,
pod murami domów
miłość po kryjomu.
A w piwnicach ciemnych
kilka chwil przyjemnych
zawsze po raz pierwszy
i czytanie wierszy
Tędy i owędy
starych mieszkań rzędy
dotyk gładkiej skóry
od dołu do góry.
Wśród uliczek wąskich
niebezpieczne związki,
pod murami domów
miłość po kryjomu.
To jest miasto rzeczywiste,
to są myśli niezbyt czyste,
to jest żądza niespełnienia
a wszystko moje przywidzenia
Wśród uliczek wąskich
niebezpieczne związki,
pod murami domów
miłość po kryjomu.
A w piwnicach ciemnych
kilka chwil przyjemnych
zawsze po raz pierwszy
i czytanie wierszy
W malinowym chruśniaku
zapodziani po głowy
całkiem zbędni już światu
kryją się kochankowie.
Ręce sokiem skrawawione,
słona słodycz na skórze,
spływa w usta spragnione -
grzech nadciąga jak burza.
Kroplą soku najsłodszą
nasze usta złączone -
milkną. I coraz głośniej
krew się burzy czerwona,
Malinowa purpura
chmurą spływa na oczy,
purpurowa wichura
ciał obłoki unosi.
Coraz prędzej, goręcej -
malinowa krew tętni,
drżące usta i ręce,
coraz prędzej i prędzej.
Sok w owocach się burzy,
słodycz jak burza wzbiera,
malinowa się róża
pośród liści otwiera
Teraz cisza. Na ustach
stygnie kropla czerwona;
świat, co chwilę nie istniał
znów nas bierze w ramiona.
Przywróceni istnieniu,
tak niezbędni znów światu,
niby ze snu zbudzeni
w malinowym chruśniaku.
O mój aniele
zrobię co będę mógł
by urok twoich ud
oplótł mnie już na zawsze
jak uczucie co łaskawsze jest niż ty.
O mój aniele
mój ty cudowny śnie
weźmiemy ślub w kościele
ciągle ja o tym śnię
nie opuścisz ty mnie ( chyba nie ? )
bo, mój aniele
ja chcę z tobą cudzołożyć
chcę lat późnych z tobą dożyć
więcej ja
nie chcę nic.
O, mój aniele
uśmiech cudowny twój
olśnił mnie, opromienił
noc czarną w jasność zmienił
będę ten uśmiech cenił
po mój ostatni dzień.
bo, mój aniele
ja chcę z tobą cudzołożyć
chcę lat późnych z tobą dożyć
więcej ja
nie chcę nic.