Zapisz swoję ulubione piosenki Grzegorz Turnau

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Jakie wymyślić słowa dla ciebie

gdy nie ma słów
Jakie odnaleźć znaki na niebie
pochmurnym już
Płynie okręcik papierowy
Płyną różowe baloniki
Wymyślić noce kolorowe
Ciszę zapisać w pamiętniku
Ciszę zapisać...
Nie baw się synku okrętami
bo nie ma mórz
Nie baw się synku żołnierzami
polegli już
Nie baw się światłem i nadzieją
Milczenia liść
Nie baw się więcej kulą ziemską
Nadchodzą sny
Nie baw się synku okrętami
północny wiatr
Spadającymi planetami
na suchy piach
Nie baw się światłem i nadzieją
Nadchodzi sen
Nie baw się więcej kulą ziemską
Zapomnij dzień
Jakie wymyślić słowa dla ciebie
gdy wokół mgła
Jakie odnaleźć znaki na niebie
i kto je zna
Płynie okręcik papierowy
płyną różowe baloniki
Wymyślić noce kolorowe
Ciszę zapisać w pamiętniku
Ciszę zapisać
Nie baw się synku okrętami...


Żyjesz i jesteś meteorem,

lata całe tętni ciepła krew,
rytmy wystukuje maleńki w piersiach motorek.
Od mózgu do ręki biegnie drucik nie nerw.
Jak na mechanizm przystało myśli masz ryte w metalu,
krążą po dziwnych kółkach, nigdy nie wyjdą z tych kółek,
jesteś system mechanicznie doskonały,
jesteś system mechanicznie doskonały

nagle coś się zepsuło...

Oto płaczesz, po kątach trudno znaleźć przeszły tydzień,
linie proste falują, zamiast kwadratów romby
w każdym głosie słychać
w całym bezwstydzie ostatecznego dnia trąby

Otworzyły się oczy niebieskie,
widzą razem witrynę sklepową i sąd,
przenika się nawzajem tłum,
archanioły i ludzie, archanioły i ludzie,
chmurne morze faluje przez ląd,
ulicami wskroś tramwaje w poprzek,

suną mgliste rydwany, suną mgliste rydwany
pod mostami różowe błyskawice, choć grudzień

otworzyły się oczy niebieskie
otworzyły się oczy niebieskie

Widzisz siebie – marynarza w Azji,
a zarazem trzyletniego, pięcioletniego chłopca
na warszawskim podwórku,
na warszawskim podwórku
i siebie przed maturą w gimnazjum,
namnożyło się tych postaci, namnożyło się tych postaci,
stoją ogromnym tłumem
a wszystko to ty, a wszystko to ty...
nie możesz tego objąć szlifowanym w żelazie rozumem

Żyjesz i jesteś meteorem
lata całe tętni ciepła krew...


Nie wiem, nie wiem o trawie

Będę ci śpiewał o niej
Póki się nie dopasą
Do jutrzni kare konie

Nie wiem, nie wiem o maku
W nim ci buduję zamek
Gdzie przed pięć luster wiedzie
Trzysta sześćdziesiąt klamek

O lustrze wiem, że patrzy
Twarzą dawniej nam znaną
I że pająk ją chwyta
W sieć coraz gęstszą rano

Nie wiem, nie wiem o niebie
Może to sidła może
Dzwoniącej kuropatwie
Przychylne dzwonne zboże

O wodzie wiem, że płynie
Dumnie przez wszystkie pieśni
Aż się tobie wisienka,
wiśnia po wiśni prześni

Nie wiem, nie wiem o trawie
Będę ci śpiewał o niej
Póki się nie dopasą
Do jutrzni kare konie

Lecz wszystko wiem o furtce
Wychodzącej na drogę
To mi tak nie stój przed nią
Gdy iść przed siebie mogę