Przychodzi czasami do głowy
ta myśl
że można by tak zacząć
inaczej żyć
mieć chęć do pracy
i żyć inaczej
i lepiej niż dotąd, kto wie,
kto wie?
pomysł nie nowy
ale piosenka jest:
mniej palić
więcej czytać
znacznie mniej jeść
mieć chęć do pracy
i żyć inaczej
i lepiej niż dotąd, kto wie,
kto wie?
cóż z tego
kiedy ciągnie ulicą tłum
pod zachód słońca
wino, piwo czy rum
i chęć do rana
wódkę szampana
i tyle się dzieje, że hej,
że hej...
Mógłbym miły ranek spędzić
iść przez las
i z Prosiaczkiem pogawędzić
jakiś czas.
Złapać muszkę, zerwać kwiatek
z leśnych dróg.
Cieszyć się żem jest Puchatek
też bym mógł
Bardzo lubię tak przemawiać
nie od dziś
Nikt nie umie tak przemawiać
nawet Krzyś
Lecz Królika - "Misiu, zjedz co"
niebezpieczne jest co nieco,
bo zanadto swe Conieco
lubi Miś.
Mógłbym miły ranek spędzić
iść przez las
i z Prosiaczkiem pogawędzić
jakiś czas.
Złapać muszkę, zerwać kwiatek
z leśnych dróg.
Cieszyć się żem jest Puchatek
też bym mógł
Murarz stawiał mur.
Długo stawiał mur.
Mijał go co rok
dzikich ptaków sznur.
Najpierw mierzył grunt,
grząski mierzył grunt.
Stracił butów sto,
zanim zrobił to.
Potem kopał dół,
wielki kopał dół.
Ktoś powiedział, że
starczyłoby pół (starczyłoby pół!)
Dół był długi niesłychanie
I szeroki niespodzianie,
a głęboki taki był,
że po nocach mu się śnił.
Najpierw dzień po dniu,
potem długo w noc
cegieł stawiał moc
i na klocu kloc.
Jeszcze szybciej chciał,
żeby mu się dział,
więc budował on
wraz ze wszystkich stron
(ze wszystkich stron!)
Najpierw stawiał mur od dołu,
jak się stawia zwykle mury,
potem z boku w bok pospołu,
a na końcu w dół od góry.
Zaczął prace tu,
kiedy młodym był,
ale zeszło mu,
chociaż długo żył.
Dzikich ptaków sznur
przelatywał tam,
gdy samotny żył
i umierał sam.
Choć nie skończył muru murarz
zanim zgasła w nim natura,
i choć ciało starł na wiór -
nie utracił wiary w mur.