Natalia!
W mych dłoniach jej talia –
a w nozdrzach – konwalia
i bez.
Natalia, Natalia, Natalia –
wciąż cierpię ten żal ja
do łez...
Natalia, Natalia, Natalia !
Jej oczu emalia
wciąż lśni.
Natalia, ach, gdzież juwenalia,
ach, gdzież bachanalia
tych dni ?!
Natalia, Natalia, Natalia !
Gdy patrzę w tę dal ja,
to z mgły,
wykwita tych nocy azalia
i brzmi pasakalia
tych dni.
Natalia !
Twe usta i talia
twych oczu emalia
co lśni.
Natalia, Natalia, Natalia !
To nie marginalia
wierz mi.
Wyschnięta już dzisiaj ta balia
co ją przepełniły
me łzy.
Natalia ! A jednak Natalia !
Dziś znów mi cię śniły
me sny.
I znowu w mych dłoniach twa talia
A w nozdrzach konwalia
I bez.
Natalia, Natalia, Natalia !
Znów cierpię ten żal ja do
Do łez.
Oddal żal, oddal żal...
Serce skuczy
niby psiak
serce płacze
jeszcze jak
Ty z odmętu
zbudź się zbudź
i wróć prędko
prędko wróć
Dzień bez ciebie
to nie to
bezmiar ciszy
albo dno
Znikły miary
Zmarniał świat
brak harmonii
chaos wag
Tyle wiosen
tyle zim
a jedyna
jedna ty
Gdzie ty jesteś
spiesz się spiesz
mej tęsknocie
połóż kres
Dzień bez ciebie
to nie to
bezmiar ciszy
albo dno
Czas bez ciebie
nie ma dat
zero godzin
pustka lat
Oddal żal, oddal żal...
Nie daj czekać
Oddal żal
ty mi powróć
ty mnie scal
Ty z odmętu
zbudź się zbudź
i wróć prędko
prędko wróć
Dzień bez ciebie
to nie to
bezmiar ciszy
albo dno
Nie daj czekać
Oddal żal
ty mi powróć
ty mnie
ty mi powróć
ty mnie
ty mi powróć
ty mnie scal
Oddal żal, oddal żal...
Na niebiosach Bóg mieszka
a na ziemi jest ścieżka
prowadząca do nieba
Ścieżka wąska jak perć
tylko ze naprzód śmierć
przezwyciężyć trzeba
Na ziemi ludzie prości
umierają z miłości
bo wierzących miłość uśmierca
Mógłby pomóc im Bóg
ale Bóg nie zna dróg
do człowieczego serca