Zapisz swoję ulubione piosenki Grzegorz Turnau

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




W życia wędrówce, na połowie czasu

straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi
w głębi ciemnego znalazłem się lasu.
Co jest przede mną? Co za mną zostało?
Kim byłem? Będę? Gdzie mnie niosą nogi?
Jaki sens tego, co dotąd się stało?
Jaki sens tego, co dotąd się stało?...

Jakie mi znaki daje świat? Czy ze mnie
nic nie zostanie w rzece czasu rwącej?
Czy choć pół nuty dodam, czy coś zmienię
W niewyczerpanym, wiecznym życia hymnie?
W niewyczerpanym, wiecznym życia hymnie
W niewyczerpanym, wiecznym życia hymnie
Jakie mi znaki daje świat (...)
(...) w niewyczerpanym wiecznym życia hymnie?
- Nie wiem. - Wiem tylko: Ona będzie przy mnie

Miłość co wprawia w ruch gwiazdy i słońce.
Prócz niej tu nie mam żadnego obrońcy -
człowiek niepewny, w mrocznych głębiach lasu,
w życia wędrówce, na połowie czasu.

Ile tu na raz
świata dookoła -
radosny nadmiar,
chaos wesoły.

I z każdej chwili,
i z każdej rzeczy
daje znak życia
wieczna kobiecość.

Jest w oczach ludzi
blask niegasnący,
miłość co wprawia
w ruch gwiazdy i słońce

w życia wędrówce,
na połowie czasu,
przede mną światłość
i we mnie światło.

Trwaj chwilo piękna
- wołam w zachwycie -
wiecznie zielone
jest drzewo życia
wiecznie zielone
jest drzewo życia
wiecznie zielone
jest drzewo życia

Jakie jest piękne
to, co nie piękne,
jakie niezwykłe
wszystko, co zwykłe.

Mogło nic nie być,
a jest to wszystko -
wiecznie zielone
jest drzewo życia.


Pod twoim oknem co nocy stoję –

przybłęda z dzielnic sytych bourgeois.
Dokoła szumi swym niepokojem
twoja dzielnica, dzielnica zła.

Pod twoim oknem blade rumianki –
gwiazdki strącone w lamentach ros,
a w twoim oknie – na tle firanki –
widzę twój profil i mój zły los.

Pod twoim oknem krążą oprychy –
pod twoim oknem pijacy klną.
Więc ty nie słyszysz canzony cichej,
co jest szkatułką z miłością mą.

Pod twoim oknem – gościa pod pachę
prowadzi dziwka na zmięty koc,
nad twoim oknem – księżyca majcher,
którym mi grozi przedmiejska noc.

Na twoim oknie cień twój lirycznie
z drugim spleciony w miłosny fresk,
a ja tu stoję, a ja nie krzyczę
i tylko za mnie gdzieś wyje pies.

Pod twoim oknem nożem dostanę
i wcale serca nie będę krył.
A potem potknie się o mnie ranek
i facet, który u ciebie był.


Oddal żal, oddal żal...


Serce skuczy
niby psiak
serce płacze
jeszcze jak

Ty z odmętu
zbudź się zbudź
i wróć prędko
prędko wróć

Dzień bez ciebie
to nie to
bezmiar ciszy
albo dno

Znikły miary
Zmarniał świat
brak harmonii
chaos wag

Tyle wiosen
tyle zim
a jedyna
jedna ty

Gdzie ty jesteś
spiesz się spiesz
mej tęsknocie
połóż kres

Dzień bez ciebie
to nie to
bezmiar ciszy
albo dno

Czas bez ciebie
nie ma dat
zero godzin
pustka lat

Oddal żal, oddal żal...

Nie daj czekać
Oddal żal
ty mi powróć
ty mnie scal

Ty z odmętu
zbudź się zbudź
i wróć prędko
prędko wróć

Dzień bez ciebie
to nie to
bezmiar ciszy
albo dno

Nie daj czekać
Oddal żal
ty mi powróć
ty mnie
ty mi powróć
ty mnie
ty mi powróć
ty mnie scal

Oddal żal, oddal żal...